Nie negocjuj! Załatwiaj sprawę!

Nie ulega wątpliwości, że negocjacje są często powodem stresu przedsiębiorców. A co by było gdybyś szedł na negocjacje załatwiać sprawę a nie negocjować? Gdybyś wyrzucił ze swojego słownika słowo „negocjować”? Zapomniał o wszystkich technikach, sposobach, trikach i chwytach negocjacyjnych? Pomyśl jak byś się wtedy czuł i jak wyglądałoby takie spotkanie dla Ciebie.

 

Lżej, prawda? Mniejsza presja, mniejszy stres.

Zostaliśmy nauczeni, że negocjacje są trudne, że trzeba się do nich przygotowywać, stale podnosić kompetencje, , poznać tajemną sztukę negocjacji, a nawet prowadzenia wojny. Bo do negocjacji podchodzi się jak do wojowania. Poznaj przeciwnika, uczą poradniki. Przeciwnika! Opracuj strategię. Osiągaj cel negocjacyjny. Przyjmij pozycję win-win. Win – win? Już same słowa wskazują na to, że ma być walka i rywalizacja. A kto widział w rywalizacji win-win? W każdych zawodach jest tylko jeden złoty medal. Na wojnie tylko jedna strona wygrywa. Tylko jeden może być win.

 

A co siedzi w naszej głowie, kiedy myślimy o czekających nas negocjacjach? Będzie trudno. Nie damy się! Nie odpuścimy! Pokażemy im! Oni nam tak? To my im tak! Do tego dochodzą godziny całe wnikliwej analizy drugiej strony. Czego oni chcą? W co oni grają? Jaki mają cel?

 

Czy nie tak wyglądają negocjacje, drogi przedsiębiorco?

A co by się stało, gdybyś szedł nie na negocjacje tylko załatwić sprawę?

Negocjuję od blisko dwudziestu lat. Od piętnastu lat z pozycji Prezesa Zarządu. Stale jestem w jakimś procesie negocjacyjnym. Negocjuję z instytucjami, urzędami, firmami małymi, średnimi i wielkimi korporacjami. Negocjowałam między innymi z Polakami, Amerykanami, Włochami, Brytyjczykami, Francuzami, Rosjanami, Hindusami, Japończykami, czy obywatelami Izraela. Jedne procesy negocjacyjne trwają dziesięć minut inne toczą się miesiącami lub nawet latami.

 

Kiedyś stosowałam wiele różnych technik, chodziłam na szkolenia, czytałam książki. I po wielu latach własnych doświadczeń nauczyłam się jednego: lepiej nie negocjować tylko załatwiać sprawy. Najlepiej jak się da i z największą korzyścią długofalową dla mojej organizacji. Tylko tyle albo aż tyle.

 

Odpuściłam sobie wszelkie techniki, sposoby i strategie. Nie dążę do win-win. Bo skąd mam wiedzieć co jest win dla drugiej strony? Nie posiadam i posiadać nie będę wiedzy absolutnej na temat moich partnerów negocjacyjnych. Mam jedynie wiedzę na temat mój i mojej firmy. Wiem, w jakim celu siadam do rozmów i wiem, kiedy mogę powiedzieć, że załatwiłam moją sprawę. W ciągu ostatnich kilku lat nie zdarzyły mi się negocjacje, które mogłabym uznać za niekorzystne dla mojej firmy Bo czasami trzeba nawet przegrać negocjacje po to, aby załatwić ważną sprawę dla dobra własnej organizacji.

 

Autorka: Katarzyna Kołczewska – przedsiębiorca, trener biznesu, mentorka, autorka bloga Wyższy Poziom Przedsiębiorczości. Partner Merytoryczny Knowledge Brasserie – edukacyjne delikatesy, gdzie prowadzi wystąpienia publiczne pt. „Niepodręcznik Negocjowania